Miałem wybrać się swoim samochodem, pojechać z rana...może zabrać kogoś z blablacar.pl, ale plany się pokrzyżowały! W czwartek w poprzednim tygodniu rozbiłem dosyć mocno auto i nadaje się tylko do sprzedaży jako powypadkowe :( Pozostaje zbierać na nowe auto, co nadszarpnie mocno mój podróżniczy budżet...nie ma innego wyjścia.
![]() |
Foto 1. Wejście do konsulatu. |
O godzinie 9 wrota się otworzyły i wszyscy szybko weszli do środka pobrać swoje numerki.
Do odbioru dokumentów służy skrajnie prawe okienko, numery zaczynają się tam od 4XX. Tym razem byłem czwarty w kolejce do odebrania paszportów z wklejonymi wizami.
![]() |
Skan 1. Numerek do odbioru wizy. |
Przede mną niestety trafiło się 2 "hurtowników", przez co zmarnowałem jakieś 20-30 minut. Pani w okienku sprawdzała jego potwierdzenia przelewów, bo chyba wysłał dzień wcześniej i nie zdążyli ich w konsulacie potwierdzić. Zacząłem obawiać się, czy zdążę się zebrać na plac Wilsona, na którym miał czekać na mnie umówiony kierowca w drogę powrotną. Nagle w okolicach 9:35 kolejka ruszyła, następny byłem ja. Podszedłem, odebrałem 4 paszporty i dostałem rachunek za opłaty wizowe, sprawdziłem czy wszystkie numerki i dane są ok i na autobus czas zasuwać...
Autobus, bodajże linia 116 w kierunku Chomiczówka po drugiej stronie od ambasady akurat pojawił się na przystanku. Wsiadłem i parę minut później byłem na placu Wilsona, odnalazłem swojego blabla szofera i ruszyliśmy w drogę. O 11:30 odmeldowałem się w domu w Łodzi, sprawa załatwiona ekspresowo, to lubię!
![]() |
Skan 2. Rachunek za wizy. |
0 komentarze:
Prześlij komentarz